Spacerem po Kigali

Długo zastanawiałem się jak opisać mój krótki pobyt w Kigali, stolicy Rwandy. Mieszkając od ponad roku w Afryce i będąc wcześniej w kilku krajach na tym kontynencie nie spodziewałem się wiele, raczej chaotycznego miasta, ze śmieciami walającymi się pod nogami, dzikim ruchem ulicznym, gdzie poruszanie się pieszo stanowi realne zagrożenie życia (z powodu milczącego założenia, że na drodze liczą się tylko kierowcy i ich samochody). Jednak już kilka chwil po otrzymaniu pieczątki wjazdowej zobaczyłem, że Kigali niekoniecznie pasuje do stereotypu.

IMG_3960

    Flaga Rwandy

W Kigali wylądowałem koło północy, kontrola paszportowa przebiegła szybko i bezproblemowo (jadąc do Rwandy trzeba złożyć wniosek o wizę przez Internet, w ciągu 3 dni otrzymuje się mailem pismo autoryzujące wjazd do kraju, które trzeba wydrukować i przedstawić na granicy, na tej podstawie otrzymuje się wizę w cenie 30$, płatne przy przekraczaniu granicy). Pewną niespodzianką było prześwietlenie bagażu przed opuszczeniem hali przylotów (tak w zasadzie było to bardzo niewielkie pomieszczenie). Pogoda była w sam raz, przy wyjściu z budynku kilka osób, niewielu (jak na standardy afrykańskie) policjantów, taksówkarze zadowalają się jedną odpowiedzią, że nie potrzebuję ich usług. Generalnie wszystko zadbane, czyste, proste chodniki, równy asfalt, czyżby Rwanda nie była taka straszna jak ją malują?

Kierowca zjawia się punktualnie, 15 minut po północy. Ruszamy w drogę, z parkingu wyjeżdżamy na dwupasmową, w pełni o oświetloną szosę. Na krawędzi jezdni, w poziomie asfaltu, odblaski informujące o końcu tejże – coś takiego widziałem pierwszy raz w życiu. A potem chodnik, szeroki i równy. Specjalnie to podkreślam, bo w Afryce chodniki nawet przy głównych drogach nie są żadną oczywistością. Mój kierowca jakoś w trzecim zdaniu przechodzi do tematu ludobójstwa. Nie muszę się pytać o to czy jest Tutsi czy Hutu, co zresztą podobno jest dużym nietaktem. Jest on Tutsi, jego rodzina uciekła z kraju w czasie ludobójstwa 1994 roku, wychował się w Nairobi. Do Rwandy wrócił bo jak powiedział, jest to zupełnie inne kraj niż ten, z którego uciekł wraz z rodzicami. Wierzy, że może odnieść tu sukces, w Kenii uchodźcom żyje się ciężko.

IMG_4018

    Blvd de I’OUA

Po dłuższej chwili skręcamy z głównej drogi, która ani przez chwilę nie przestała być równa, oświetlona, z chodnikami po boku, w boczną ulicę, co prawda bez asfaltu ale utwardzoną, aby po chwili dotrzeć do hotelu. Moje pierwsze chwile w Kigali zdecydowanie potwierdziły powiedzenie, że podróże kształcą.

Moja wizyta przypadła na ostatnią sobotę miesiąca – dzień prac publicznych. Raz w miesiącu, w sobotnie przedpołudnie, wszyscy zdolni do pracy mieszkańcy Rwandy (no prawie wszyscy, jakaś obsługa w moim hotelu na szczęście została) pracują w tzw. czynie społecznym, naprawiają drogi, wykonują drobne naprawy w szkołach, sprzątają tereny publiczne itd.

IMG_3938

    Widok z hotelu

Mój hotel był położony trochę na uboczu więc żadna z prowadzących do niego dróg nie była wyasfaltowana ale po krótkim marszu na szczyt wzgórza (hasło promocyjne Rwandy to Kraj tysiąca wzgórz i miliona uśmiechów) docieram do centrum Kigali. Miasto jest puste, nie ma ludzi, samochodów czy motorów, ale również nie widzę nikogo pracującego w ramach dnia robót publicznych. Oznaki życia zaczynają pojawiać się gdzieś koło godziny 11.

IMG_4004

    Centrum Kigali – widok w kierunku Place de I’lndépendance. Uwagę zwracają latarnie w kolorach narodowych.

Dużym zaskoczeniem jest to, że centrum wygląda jak centrum, gęsta zabudowa, kilka wysokich budynków, centrum handlowe, chodniki wyłożone dobrze znaną kostką beton bruk, Europa chciało by się powiedzieć. Z drugiej strony Kigali jest jak większość stolic w Afryce, w zasadzie nie ma tu atrakcji turystycznych, a miejsca które opisują przewodniki związane są z wydarzeniami 1994 roku.

IMG_3949

    Ave de la Paix

Ruszam więc idealnie wysprzątaną Ave de la Paix w kierunku pierwszego z nich, Camp Kigali Memorial, na początku kwietnia 1994 roku, kiedy zaczynało się ludobójstwo, brutalnie zamordowano tam 10 belgijskich żołnierzy z sił pokojowych ONZ. Ich zadaniem była ochrona wywodzącej się z plemienia Tutsi premier rządu jedności narodowej, Agathy Uwilingiyimana, która została jedną z pierwszych ofiar masakry.

IMG_3950

    Miejsce śmierci belgijskich żołnierzy.

Drugie miejsce to Centrum Pamięci ofiar ludobójstwa z 1994 roku (Memorial Center), znajduje się kilka wzgórz za centrum. Najszybszym sposobem dostania się tam jest moto-taxi. W hotelu upewniłem się co do kosztu usługi, powinno być to 500 lokalnych franków (jakieś 2,20 złotego), więc teraz nim wyruszę w drogę pytam się ile będzie mnie to kosztowało. Odpowiedź: 500 franków i kolejna niespodzianka, moto-taxi jest wyposażone w dwa kaski, dla kierowcy i pasażera. Takich detali nie widziałem korzystając z tego środka transportu w Cotonou czy Lome, w Nairobi natomiast kask zazwyczaj posiada tylko kierowca.

IMG_3969

    Centrum Kigali widziane z jednego ze wzgórz

Na miejscu okazuję się, że obcokrajowcy są wpuszczani dopiero po godzinie 14 a mój zegarek pokazywałem kilka minut przed 13. Trudno, idę na spacer po okolicy – chodnikiem, wzdłuż ulicy z pięknym asfaltem, co jakieś 50 metrów stoi słup oświetleniowy z przewodami elektrycznymi poprowadzony pod ziemią. Jak już wspomniałem są to przedmieścia Kigali, nie wygląda to również na pokazówkę dla obcokrajowców, asfalt, chodnik i latarnie ciągną się jeszcze długo poza zabudowaniami centrum pamięci. Piszę o tym dlatego, że coś takiego widzę w Afryce po raz pierwszy. Rwanda znów pozytywnie zaskakuje.

IMG_3970

    Przedmieścia Kigali

Ludobójstwo w Rwandzie zorganizowane było przez członków plemienia Hutu i skierowane przeciwko Tutsi oraz tym Hutu, którzy nie popierali eksterminacji, nazywani są oni „umiarkowani Hutu”. Wystawa, którą można obejrzeć w Centrum wydaje się być obiektywna. Jest mowa o zbrodniach dokonanych zarówno na Hutu, jak i na umiarkowanych Tutsi, o Belgach, którzy w latach 30. ubiegłego wieku formalnie podzieli ludność na Hutu i Tutsi wprowadzając dowody osobiste z wpisaną przynależnością plemienną (Rwanda była najpierw kolonia niemiecką a potem belgijską), o postawie kościoła katolickiego, która jest bardzo niejednoznaczna, w 1994 wielu katolickich księży Hutu brało aktywny udział w masakrach ludności Tutsi. Ekspozycja opisuje również inne ludobójstwa na świecie, m.in. tureckie dokonane na ludności ormiańskiej i Holocaust. Warte odnotowania jest, że w części poświęconej temu ostatniemu znajduje się rzetelnie przygotowany opis obozu zagłady w Treblince.

IMG_3964

    Moto-taxi na pierwszym planie.

Wracając do centrum miasta postanowiłem nie uzgadniać wcześniej ceny za przejazd moto-taxi. Nie było zresztą takiej potrzeby, bo i tak zapłaciłem 500 franków, bez żadnego targowania się.

IMG_4012

    Place de I’Unité Nationale

Mój pełen pozytywnych niespodzianek dzień w Kigali powoli dobiegał końca. Stolica Rwandy okazała się być przyjaznym miastem, po którym można swobodnie pochodzić po ulicach w poszukiwaniu niczego, jedynie co jakiś czas zaczepią cię sprzedawcy uliczny (co jest w pełni zrozumiałe, tak zarabiają na życie) czy dzieci wołające „muzungu” (tak we wschodniej Afryce nazywa się białego człowieka), można przysiąść przy fontannie na głównym rondzie i nie będąc przez nikogo niepokojonym wsłuchując się w szum wody popatrzeć na wzgórza otaczające Kigali.

Jeszcze w ramach hasła „podróże kształcą” kilka informacji na temat współczesnej Rwandy:

  • Ludobójstwo 1994 roku trwało od kwietnia do lipca, w ciągu 3 miesięcy zginęło od pół miliona do miliona Tutsi i umiarkowanych Hutu; masakry zakończyły się wraz z wkroczeniem sił Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego, ugrupowania założonego w Ugandzie przez uchodźców Tutsi, którzy już od lat 60. ubiegłego wieku szukali tam schronienia przed rządem Rwandy kontrolowanym wówczas przez Hutu; RFP jest do dzisiaj dominującą siłą polityczną w Rwandzie.
  • Osądzeniem Hutu odpowiedzialnych za ludobójstwo zajął się specjalny trybunał z siedzibą w Aruszy (Tanzania), trybunał nigdy nie zajął się ściganiem Tutsi, który dopuszczali się krwawego odwetu na Hutu; opisuje to Carla Del Ponte w książce Madame Prosecutor, która w latach w latach 1999-2003 pełniła funkcję prokuratora trybunału.
  • Od wielu lat w rankingach Freedomhouse Rwanda klasyfikowana jest jako jedno z najmniej „wolnych” krajów na świecie.
  • Z drugiej strony w rankingu postrzegania korupcji sporządzanym przez Transparency International Rwanda opisywana jest jako jeden z najmniej skorumpowanych krajów w Afryce (wyprzedzają ją Seszele, Republika Zielonego Przylądka i Botswana). To jak dobrze zagospodarowane jest Kigali świadczy o tym, że przynajmniej spora część pomocy międzynarodowej wykorzystywana jest zgodnie z przeznaczeniem, co w Afryce nie jest oczywistością.
  • W izbie niższej rwandyjskiego parlamentu dla kobiet zagwarantowane są 24 na 80 miejsc, w obecnej kadencji zasiada w niej łącznie 51 kobiet, co stawia Rwandę na pierwszym miejscu na świecie jeżeli chodzi o udział kobiet w organach władzy ustawodawczej.

Na zakończenie dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej na temat ludobójstwa i jego następstw, bardzo polecam książkę Wojciecha Tochmana Dziś narysujemy śmierć, z zaskakującym polskim wątkiem. Do przeczytania jednym tchem.

Zapraszam do komentowania!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Spacerem po Kigali

  1. Halina pisze:

    Kto chce zarobic w sieci parenascie $$ dziennie???
    Sposob jest prosty i dziala, poszukajcie sobie
    w google: Jak kosic 5% zysku dziennie na Traffichubb

  2. DeeCoreyrkyo pisze:

    I see your blog needs some unique content. Writing manually is time consuming, but there is tool
    for this task. Just search in gooogle for: Avurker’s essential tools

  3. Great abstract of why conversion optimisation ought to type an integral part of every website’s digital strategy.

  4. i – Zune has a substantial selection and high
    quality of music,movies and software. You can even turn into a fish
    in the event you imagine so that it is in the event
    you play Bratz Fish Tank. Today buy r4i card is marketed by many branded companies showing across the world.

  5. Spent a night there as a wee lad in the Army spooky

Odpowiedz na „HalinaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>